28 grudnia 2025 r. w Iranie wybuchła nowa fala protestów, wywołana trudnościami gospodarczymi, która przerodziła się w wezwanie do obalenia rządu. Jest to co najmniej piąty taki ruch w ciągu ostatniej dekady, nawiązujący do poprzednich fal niepokojów pracowniczych i feministycznego oporu. Jednak w ramach tego powstania ruch oddolny zmaga się z reakcyjnymi monarchistami, głównie spoza Iranu, którzy starają się zdobyć poparcie Stanów Zjednoczonych i Izraela, aby przejąć władzę.
Dzieje się to w burzliwej sytuacji geopolitycznej. Rząd izraelski zintensyfikował bombardowania Gazy i Libanu oraz zajęcie terenów w Gazie, Libanie i Syrii; przygotowuje się do budowy osady, która podzieli Zachodni Brzeg na pół, aby uniemożliwić powstanie państwa palestyńskiego. Stany Zjednoczone właśnie porwały prezydenta Wenezueli i jego żonę, aby przejąć wenezuelską ropę, sygnalizując gotowość do podjęcia wszelkich środków, aby zdominować ludność zarówno w granicach kraju, jak i poza nim.
Jesienią 2025 r. protestujący w Nepalu i innych miejscach pokazali, że ruchy społeczne nadal mogą obalać rządy. Udana rewolucja w Iranie mogłaby wywołać falę zmian na całym świecie. Jeśli jednak rewolucja ta zostałaby przejęta przez siły reakcyjne, mogłoby to cofnąć ruchy wyzwoleńcze o kolejne pokolenie lub nawet więcej.
Stawka jest wysoka. Jesteśmy winni ruchom oddolnym w Iranie, aby dowiedzieć się o nich więcej i wesprzeć je, zarówno dlatego, że stoją w obliczu desperackiej sytuacji, jak i aby zapewnić, że marionetkowy reżim służący Izraelowi i Stanom Zjednoczonym nie dojdzie do władzy. Poniżej przedstawiamy trzy perspektywy dotyczące powstania, które miało miejsce w ciągu ostatniego półtora tygodnia.
Raport na temat obecnej fali protestów w Iranie
Tekst ten został napisany przez anarchistę mieszkającego w Iranie, który aktywnie dokumentuje i relacjonuje obecną sytuację. Ze względu na poważne obawy dotyczące bezpieczeństwa autor woli pozostać anonimowy.
Od prawie dziesięciu lat społeczeństwo irańskie jest świadkiem kolejnych fal protestów ulicznych skierowanych przeciwko rządzącemu systemowi politycznemu, Islamskiej Republice. Chociaż protesty te wybuchają w wyniku różnych bezpośrednich czynników, wszystkie mają swoje źródło w głębokich i nierozwiązanych kryzysach strukturalnych – gospodarczych, politycznych i społecznych – które nadal kształtują codzienne życie w Iranie.
Przez te wszystkie lata główną reakcją państwa na publiczny sprzeciw były systematyczne represje. Ruchy protestacyjne spotykały się konsekwentnie z użyciem śmiercionośnej siły, masowymi aresztowaniami, więzieniem i powszechnym zastraszaniem. Podejście to, dalekie od rozwiązania podstawowych problemów, przyczyniło się do narastania gniewu społecznego i rosnącego poczuczenia niesprawiedliwości w całym społeczeństwie.
Najnowsze protesty zostały początkowo wywołane dramatycznym załamaniem się irańskiej waluty krajowej i poważnym pogorszeniem warunków życia. Gwałtowna dewaluacja riala w połączeniu z galopującą inflacją i powszechnym ubóstwem doprowadziła znaczną część społeczeństwa do sytuacji, w której przetrwanie ekonomiczne stało się niemożliwe. Warunki te skłoniły wielu do wniosku, że kryzys nie jest tymczasowy ani możliwy do naprawienia, ale ma charakter strukturalny i jest nierozerwalnie związany z istniejącym systemem władzy.
W przeciwieństwie do wcześniejszych wydarzeń, obecne protesty odzwierciedlają szerszy poziom zbiorowej świadomości. Demonstracje nie ograniczają się już do konkretnych miast lub grup społecznych, ale rozprzestrzeniły się jednocześnie na wiele regionów, angażując różne grupy społeczne. Skargi gospodarcze szybko przekształciły się w wyraźne żądania polityczne, a protestujący otwarcie wzywają do zakończenia autorytarnych rządów i likwidacji Islamskiej Republiki.
Jednocześnie część opozycji – przede wszystkim grupy monarchistyczne – próbuje wykorzystać ruch protestacyjny dla własnych celów. Za pośrednictwem mediów satelitarnych i platform społecznościowych podmioty te starają się przedstawiać siebie jako realną alternatywę polityczną, odwołując się do nostalgicznych narracji z okresu przedrewolucyjnego i próbując skierować gniew społeczny na wsparcie ich własnych projektów władzy.
W międzyczasie represje ze strony państwa znacznie się nasiliły. Doniesienia wskazują, że w ostatnich dniach zginęło ponad dziesięciu protestujących, a setki zostało aresztowanych, choć rzeczywiste liczby są prawdopodobnie wyższe. Siły bezpieczeństwa stosują coraz więcej przemocy, inwigilacji i arbitralnych zatrzymań, wywierając ogromną presję na protestujących i ogół społeczeństwa.
Ogólnie rzecz biorąc, obecna sytuacja w Iranie to znacznie więcej niż spontaniczny wybuch niepokojów. Sygnalizuje ona głęboki kryzys legitymizacji, załamanie zaufania publicznego do instytucji rządowych oraz krytyczną fazę konfrontacji między społeczeństwem a rządzącym porządkiem. Przebieg obecnej sytuacji będzie zależał od równowagi między oporem społecznym, represjami państwowymi i zdolnością ludzi do samodzielnej organizacji poza władzą państwową i elitarnymi siłami opozycyjnymi.
Protesty w Iranie w obliczu oblężenia przez wewnętrznych i zewnętrznych wrogów: raport na temat niedawnego masowego powstania
Poniższa analiza została przygotowana przez Roja, niezależną, lewicową, feministyczną grupę z siedzibą w Paryżu. Roja powstała po zabójstwie Jiny (Mahsy) Amini, wraz z początkiem powstania „Jin, Jiyan, Azadi” we wrześniu 2022 roku. Kolektyw składa się z aktywistek politycznych różnych narodowości i pochodzących z różnych regionów Iranu, w tym Kurdyjek, Hazarek, Persyjek i innych. Działalność Roja jest związana nie tylko z ruchami społecznymi w Iranie i na Bliskim Wschodzie, ale także z lokalnymi walkami w Paryżu, z walkami internacjonalistycznymi, w tym wsparciem dla Palestyny. Nazwa „Roja” została zainspirowana rezonansem kilku słów w różnych językach: w języku hiszpańskim roja oznacza „czerwony”; w języku kurdyjskim roj oznacza „światło” i „dzień”; w języku mazandarani roja oznacza „gwiazdę poranną” lub „Wenus”, uważaną za najjaśniejsze ciało niebieskie w nocy.
Aktualizacja 9 stycznia: Niniejsza interwencja polityczna została napisana przez Roję 4 stycznia 2026 r., w szóstym dniu ogólnokrajowych protestów w Iranie. Od tego czasu wiele się wydarzyło – przede wszystkim bezprecedensowa w historii noc 8 stycznia, dwunastego dnia powstania. Dzień ten rozpoczął się od strajku generalnego sklepikarzy i handlowców, zwłaszcza w Kurdystanie, ogłoszonego przez partie kurdyjskie. Zamknięcie sklepów zbiegło się z mobilizacją na ulicach i kampusach w całym kraju. Starcia z siłami bezpieczeństwa rozprzestrzeniły się na dziesiątki miast, od stolicy po prowincje przygraniczne; według jednego z raportów monitorujących przestrzeganie praw człowieka, tego dnia odnotowano protesty w co najmniej 46 miastach w 21 prowincjach. O zmroku krążyły nagrania pokazujące tłumy na skalę tak szokującą, że rutynowe działania policji nie były w stanie ich powstrzymać: miliony ludzi odzyskały ulice i w wielu miejscach zmusiły siły bezpieczeństwa do odwrotu – atmosfera ta dla wielu przywoływała wspomnienia miesięcy poprzedzających rewolucję z 1979 roku. Wieczorem 8 stycznia, gdy represyjny aparat Islamskiej Republiki zaczął słabnąć, a ulice wymknęły się spod jego kontroli, wprowadzono niemal całkowitą blokadę internetu. W momencie pisania tego tekstu blokada nadal trwa. Jest to próba zerwania kanałów koordynacji i uniemożliwienia dokumentowania zabójstw.
W tym samym czasie Donald Trump ponowił groźby odwetu, jeśli Islamska Republika nasili zabójstwa, jednocześnie – choć tylko częściowo – dystansując się od Rezy Pahlaviego, mówiąc, że nie jest pewien, czy spotkanie byłoby właściwe i że „powinniśmy pozwolić wszystkim wyjść na ulice i zobaczyć, kto się wyłoni”. Skupienie się na „synu szacha” przesłania inną, nie mniej realną tendencję, na której skupiamy się w niniejszym tekście: perspektywę kontrolowanej transformacji poprzez wewnętrzną rekonfigurację – zmianę bez zerwania z dotychczasowymi strukturami – podobną do tej, która miała miejsce niedawno w Wenezueli.
I. Piąte powstanie od 2017 roku
Od 28 grudnia 2025 r. Iran ponownie płonie w gorączce powszechnych protestów. Okrzyki „Śmierć dyktatorowi” i „Śmierć Chameneiowi” rozbrzmiewają na ulicach co najmniej 222 miejsc w 78 miastach w 26 prowincjach. Protesty są skierowane nie tylko przeciwko ubóstwu, rosnącym cenom, inflacji i wywłaszczeniom, ale także przeciwko całemu systemowi politycznemu, który jest zepsuty do cna. Życie stało się nie do zniesienia dla większości społeczeństwa – zwłaszcza dla klasy robotniczej, kobiet, osób LGBTQ i mniejszości etnicznych niebędących Persami. Wynika to nie tylko z gwałtownego spadku wartości irańskiej waluty po dwunastodniowej wojnie, ale także z załamania się podstawowych usług społecznych, w tym powtarzających się przerw w dostawach energii elektrycznej, pogłębiającego się kryzysu środowiskowego (zanieczyszczenie powietrza, susza, wylesianie i niegospodarność w zakresie zasobów wodnych) oraz masowych egzekucji (co najmniej 2063 osoby w 2025 r.) – wszystko to razem pogorszyło warunki życia.
Kryzys reprodukcji społecznej jest głównym punktem obecnych protestów, a ich ostatecznym celem jest odzyskanie życia.
Powstanie to jest piątą falą w łańcuchu protestów, który rozpoczął się w grudniu 2017 r. powstaniem znanym jako „rewolta chlebowa”. Kontynuacją tego wydarzenia było krwawe powstanie z listopada 2019 r., wybuch publicznego gniewu przeciwko podwyżkom cen paliw i niesprawiedliwości. Powstanie z 2021 r. znane było jako „powstanie spragnionych” i zostało zainicjowane oraz poprowadzone przez arabskie mniejszości etniczne. Fala ta osiągnęła szczyt wraz z powstaniem „Kobieta, życie, wolność” w 2022 r., które wysunęło na pierwszy plan walkę o wyzwolenie kobiet oraz antykolonialną walkę uciskanych narodów, takich jak Kurdowie i Beludżowie, otwierając nowe horyzonty. Dzisiejsze powstanie ponownie skupia się na kryzysie reprodukcji społecznej – tym razem na bardziej radykalnym, powojennym gruncie. Protesty, które zaczynają się od żądań dotyczących warunków życia, ale z uderzającą szybkością, wymierzone są w struktury władzy i skorumpowaną oligarchię rządzącą.
II. Powstanie osaczone przez zewnętrzne i wewnętrzne zagrożenia
Trwające protesty w Iranie są osaczone ze wszystkich stron przez zagrożenia zewnętrzne i wewnętrzne. Zaledwie dzień przed imperialistycznym atakiem USA na Wenezuelę Donald Trump, posługując się retoryką „wsparcia dla protestujących”, wydał ostrzeżenie: jeśli rząd irański „zabije pokojowych protestujących, co jest jego zwyczajem, Stany Zjednoczone Ameryki przyjdą im z pomocą. Jesteśmy gotowi do działania”. Jest to najstarszy scenariusz imperializmu, wykorzystujący retorykę „ratowania życia” do legitymizacji wojny – czy to w Iraku, czy w Libii. Stany Zjednoczone nadal stosują ten scenariusz: tylko w 2025 r. przeprowadziły bezpośrednie ataki militarne przeciwko siedmiu krajom.
Ludobójczy rząd Izraela, który wcześniej przeprowadził dwunastodniowy atak na Iran pod hasłem „Kobieta, życie, wolność”, teraz pisze w języku perskim na portalach społecznościowych: „Jesteśmy z wami, protestujący”. Monarchiści, jako lokalne ramię syjonizmu, którzy ponieśli hańbę i wstyd popierając Izrael podczas dwunastodniowej wojny, teraz próbują przedstawić się swoim zachodnim panom jako jedyna alternatywa. Robią to poprzez selektywne przedstawianie i manipulowanie rzeczywistością, uruchamiając cyberkampanię mającą na celu przywłaszczenie sobie protestów, fabrykowanie, zniekształcanie i zmienianie brzmienia haseł ulicznych na korzyść monarchizmu. Ujawnia to ich podstępność, monopolistyczne ambicje, potęgę mediów i, co najważniejsze, słabość wewnątrz kraju, ponieważ brakuje im materialnej siły w Iranie. Pod hasłem „Make Iran Great Again” grupa ta z zadowoleniem przyjęła imperialną operację Trumpa w Wenezueli i obecnie czeka na porwanie przywódców Islamskiej Republiki przez amerykańskich i izraelskich zabójców.
Oczywiście są też pseudolewicowi kampiści – samozwańczy „antyimperialiści” – którzy wybielają dyktaturę Islamskiej Republiki, nakładając na nią antyimperialistyczną maskę. Podważają oni zasadność obecnych protestów, powtarzając oklepane oskarżenie, że „powstanie w tych warunkach jest niczym innym jak grą na polu imperializmu”, ponieważ potrafią postrzegać Iran wyłącznie przez pryzmat konfliktu geopolitycznego – tak jakby każda rewolucja była jedynie ukrytym projektem amerykańsko-izraelskim. W ten sposób odmawiają oni podmiotowości politycznej mieszkańcom Iranu i przyznają Islamskiej Republice immunitet dyskursywny i polityczny, podczas gdy ta masakruje i represjonuje własną ludność.
„Wściekli na imperializm”, ale „bojący się rewolucji” – przywołując przełomową formułę Amira Parviza Puyana – ich postawa jest formą reakcyjnej antyreakcji. Mówi się nam nawet, żebyśmy nie pisali o ostatnich protestach, zabójstwach i represjach w Iranie w żadnym innym języku niż perski na arenie międzynarodowej, żeby nie dać imperialistom „pretekstu” – jakby poza perskim językiem nie było w regionie ani na świecie ludzi zdolnych do dzielenia wspólnego losu, wspólnych doświadczeń, więzi i solidarności w walce. Dla zwolenników obozowości nie ma innego tematu niż rządy zachodnie i żadnej innej rzeczywistości społecznej niż geopolityka.
W opozycji do tych wrogów podkreślamy zasadność tych protestów – na skrzyżowaniu ucisków i wspólnym losie walk. W irańskiej skrajnie prawicowej opozycji rozprzestrzenia się reakcyjny nurt monarchistyczny, a imperialistyczne zagrożenie dla ludności Iranu – w tym niebezpieczeństwo interwencji zagranicznej – jest realne. Ale realna jest również wściekłość ludu, wykuwana przez cztery dekady brutalnych represji, wyzysku i „kolonializmu wewnętrznego” państwa wymierzonego w społeczności nieperskie.
Nie mamy innego wyboru, jak tylko zmierzyć się z tymi sprzecznościami takimi, jakie są. To, co dziś obserwujemy, to siła powstańcza wyłaniająca się z głębi społecznego piekła Iranu: ludzie ryzykujący życie, aby przetrwać, stawiający czoła machinie represji.
Nie mamy prawa wykorzystywać pretekstu zewnętrznego zagrożenia, aby zaprzeczać przemocy wyrządzanej milionom ludzi w Iranie – ani zaprzeczać prawu do buntu przeciwko niej.
Ci, którzy wychodzą na ulice, mają dość abstrakcyjnych, uproszczonych i protekcjonalnych analiz. Walczą w obliczu sprzeczności: żyją pod sankcjami, a jednocześnie doświadczają grabieży ze strony krajowej oligarchii. Boją się wojny i boją się wewnętrznej dyktatury. Nie zamierają jednak ze strachu. Domagają się aktywnego udziału w kształtowaniu własnego losu – a ich horyzontem, przynajmniej od grudnia 2017 r., nie jest już reforma, ale upadek Islamskiej Republiki.
III. Rozprzestrzenianie się buntu
Protesty wywołał gwałtowny spadek wartości riala – najpierw wśród sklepikarzy w stolicy, zwłaszcza na rynkach telefonów komórkowych i komputerów – ale szybko przerodziły się one w szerokie, heterogeniczne powstanie, które objęło pracowników najemnych, sprzedawców ulicznych, tragarzy i pracowników usługowych w całej gospodarce handlowej Teheranu. Bunt szybko przeniósł się z ulic Teheranu na uniwersytety i do innych miast, zwłaszcza mniejszych, które stały się epicentrum tej fali protestów.
Od samego początku hasła były skierowane przeciwko całej Islamskiej Republice. Dzisiaj bunt jest kontynuowany przede wszystkim przez ubogich i pozbawionych środków do życia: młodzież, bezrobotnych, nadwyżki ludności, pracowników o niepewnym zatrudnieniu i studentów.
Niektórzy odrzucili protesty, ponieważ rozpoczęły się one na bazarze (gospodarce handlowej Teheranu), który często postrzegany jest jako sojusznik reżimu i symbol kapitalizmu handlowego. Nazwali protesty „drobnomieszczańskimi” lub „powiązanymi z reżimem”. Ta reakcja przypomina wczesne reakcje na francuski ruch żółtych kamizelek z 2018 roku: ponieważ bunt wybuchł poza „tradycyjną” klasą robotniczą i uznanymi sieciami lewicowymi, a także ponieważ towarzyszyły mu sprzeczne hasła, wielu pospiesznie ogłosiło, że jest on skazany na porażkę.
Jednak miejsce, w którym zaczyna się powstanie, nie determinuje jego dalszego przebiegu. Punkt wyjścia nie przesądza o jego trajektorii. Obecne protesty w Iranie mogły zostać ponownie rozpalone przez dowolną iskrę, nie tylko przez bazar. Również w tym przypadku to, co zaczęło się na bazarze, szybko rozprzestrzeniło się na dzielnice miejskiej biedoty w całym kraju.
IV. Geografia buntu
Jeśli w 2022 r. bijącym sercem „Jin, Jiyan, Azadi” były regiony marginalizowane – Kurdystan i Beludżystan – to dziś głównymi ogniskami niepokojów stały się mniejsze miasta na zachodzie i południowym zachodzie: Hamedan, Lorestan, Kohgiluyeh i Boyer-Ahmad, Kermanshah i Ilam. Mniejszości Lor, Bakhtiari i Lak w tych regionach są podwójnie miażdżone przez nakładające się kryzysy Islamskiej Republiki: presję sankcji i cień wojny, represje etniczne i wyzysk oraz zniszczenie środowiska naturalnego, które zagraża ich życiu – zwłaszcza w regionie Zagros. To ten sam region, w którym Mojahid Korkor (protestujący Lor podczas powstania w Jina/Mahsa Amini) został stracony przez Islamską Republikę dzień przed atakiem Izraela, a także gdzie Kian Pirfalak, dziewięcioletnie dziecko, zginęło od ostrzału sił bezpieczeństwa podczas powstania w 2022 roku.
Niemniej jednak, w przeciwieństwie do powstania w Jina – które od samego początku świadomie rozszerzało się wzdłuż linii podziałów płciowych/seksualnych i etnicznych – antagonizm klasowy był bardziej wyraźny w ostatnich protestach i jak dotąd ich rozprzestrzenianie się przebiegało zgodnie z logiką bardziej masową.
Między 28 grudnia a 4 stycznia 2025 r. co najmniej 17 osób zostało zabitych przez represyjne siły Islamskiej Republiki przy użyciu ostrej amunicji i broni pneumatycznej – większość z nich to Lorowie (w szerokim znaczeniu, zwłaszcza w Lorestanie i Chaharmahal i Bakhtiari) oraz Kurdowie (zwłaszcza w Ilam i Kermanshah). Setki osób zostało aresztowanych (co najmniej 580 osób, w tym co najmniej 70 nieletnich); dziesiątki zostało rannych. W miarę postępu protestów nasila się przemoc policyjna: siódmego dnia w Ilam siły bezpieczeństwa przeprowadziły nalot na szpital Imam-Khomeini, aby aresztować rannych; w Birjand zaatakowały akademik dla kobiet. Liczba ofiar śmiertelnych rośnie wraz z nasileniem się powstania, a rzeczywiste liczby są z pewnością wyższe niż podawane.
Rozkład tej przemocy jest oczywiście nierównomierny: represje są surowsze w mniejszych miastach, zwłaszcza w marginalizowanych społecznościach mniejszościowych, które zostały zepchnięte na peryferie. Krwawe zabójstwa w Malekshahi w Ilam i w Jafarabadzie w Kermanshah są świadectwem tej strukturalnej dysproporcji w ucisku i represjach.
W czwartym dniu protestów rząd – koordynując działania różnych instytucji – ogłosił powszechne zamknięcie 23 prowincji pod pretekstem „zimnej pogody” lub „niedoborów energii”. W rzeczywistości była to próba przerwania łańcuchów, przez które rozprzestrzenia się bunt – bazar, uniwersytet, ulica. Równolegle uniwersytety coraz częściej przenosiły zajęcia do sieci, aby zerwać poziome powiązania między przestrzeniami oporu.
V. Skutki dwunastodniowej wojny
Po dwunastodniowej wojnie rządząca władza Iranu – dążąc do zrekompensowania utraty autorytetu – coraz bardziej otwarcie sięga po przemoc. Ataki Izraela na irańskie obiekty wojskowe i ludność cywilną doprowadziły do dalszej militaryzacji i sekurytyzacji przestrzeni politycznej i społecznej, zwłaszcza poprzez rasistowską kampanię masowych deportacji imigrantów z Afganistanu. I chociaż państwo nieustannie powołuje się na „bezpieczeństwo narodowe”, to samo stało się głównym źródłem braku bezpieczeństwa: nasiliło się zagrożenie życia poprzez bezprecedensowy wzrost liczby egzekucji, systemowe złe traktowanie więźniów oraz nasiliło się zagrożenie ekonomiczne poprzez brutalne ograniczenie środków utrzymania ludności.
Wojna dwunastodniowa – po której nastąpiło zaostrzenie sankcji ze strony USA i UE oraz uruchomienie mechanizmu snapback Rady Bezpieczeństwa ONZ – zwiększyła presję na dochody z ropy naftowej, bankowość i sektor finansowy, ograniczając napływ waluty zagranicznej i pogłębiając kryzys budżetowy.
Od 24 czerwca 2025 r., kiedy zakończyła się wojna, do nocy, w której 18 grudnia wybuchły pierwsze protesty na bazarze w Teheranie, rial stracił około 40 procent swojej wartości. Nie była to „naturalna” fluktuacja rynku. Był to połączony skutek eskalacji sankcji i celowych działań Islamskiej Republiki Iranu mających na celu przeniesienie skutków kryzysu z góry na dół poprzez kontrolowaną dewaluację waluty krajowej.
Sankcje należy bezwarunkowo potępić. Jednak w dzisiejszym Iranie funkcjonują one również jako instrument wewnętrznej władzy klasowej. Waluta zagraniczna jest coraz bardziej skoncentrowana w rękach oligarchii wojskowo-bezpieczeństwa, która czerpie zyski z obchodzenia sankcji i nieprzejrzystego pośrednictwa w handlu ropą. Dochody z eksportu są skutecznie przetrzymywane jako zakładnicy i uwalniane do formalnej gospodarki tylko w wybranych momentach, po zmanipulowanych kursach. Nawet gdy sprzedaż ropy rośnie, dochody krążą w instytucjach quasi-państwowych i „państwie równoległym” (przede wszystkim w Korpusie Strażników Rewolucji Islamskiej), zamiast trafiać do codziennego życia ludzi.
Aby pokryć deficyt spowodowany spadkiem dochodów i zablokowaniem zwrotów, państwo decyduje się na zniesienie dotacji i wprowadzenie polityki oszczędnościowej. W tych ramach nagły spadek wartości riala staje się narzędziem fiskalnym: zmusza „zablokowaną” walutę do powrotu do obiegu na warunkach określonych przez państwo i szybko zwiększa zasoby riala rządu – ponieważ państwo samo jest jednym z największych posiadaczy dolarów. W rezultacie dochodzi do bezpośredniego wyciągania środków z dochodów klas niższych i średnich oraz transferu zysków z obchodzenia sankcji i rent walutowych do wąskiej mniejszości – pogłębiając podziały klasowe, niestabilność środków utrzymania i gniew społeczny. Innymi słowy, koszty sankcji ponoszą bezpośrednio klasy niższe i kurcząca się warstwa średnia.
Upadek waluty krajowej należy zatem rozumieć jako zorganizowaną grabież państwową w gospodarce dotkniętej wojną i dławionej sankcjami: celową manipulację kursem walutowym na korzyść sieci brokerskich powiązanych z rządzącą oligarchią, w służbie państwa, które uczyniło neoliberalną liberalizację cen świętą doktryną.
Pseudolewicowi kampiści redukują kryzys do sankcji amerykańskich i hegemonii dolara, pomijając rolę klasy rządzącej Islamskiej Republiki jako aktywnego podmiotu wywłaszczenia i finansowej akumulacji. Kampiści prawicowi z kolei, generalnie sprzymierzeni z zachodnim imperializmem, obwiniają wyłącznie Islamską Republikę i traktują sankcje jako nieistotne. Stanowiska te są lustrzanym odbiciem siebie nawzajem – a każda ze stron ma wyraźny interes w ich przyjmowaniu. W przeciwieństwie do nich nalegamy na uznanie powiązania globalnego i lokalnego grabieży i wyzysku. Tak, sankcje niszczą życie ludzi – poprzez niedobory leków, brak części przemysłowych, bezrobocie i erozję psychiczną – ale ciężar tego obciążenia spada na społeczeństwo, a nie na oligarchię wojskowo-bezpieczeństwa, która gromadzi ogromne bogactwo, kontrolując nieformalne obieg waluty i ropy.
VI. Sprzeczności
Na ulicach słychać sprzeczne hasła, od wezwań do obalenia Islamskiej Republiki po nostalgiczne apele o przywrócenie monarchii. Jednocześnie studenci skandują hasła skierowane zarówno przeciwko despotyzmowi Islamskiej Republiki, jak i monarchicznej autokracji. Hasła popierające szacha i Pahlaviego odzwierciedlają rzeczywiste sprzeczności w terenie, ale są one również wzmacniane i wyolbrzymiane przez prawicowe media, które fałszują rzeczywistość, m.in. poprzez haniebne zastępowanie głosów protestujących hasłami monarchistycznymi. Głównym sprawcą manipulacji mediów jest Iran International, który stał się megafonem propagandy syjonistycznej i monarchistycznej. Jego roczny budżet wynosi podobno około 250 milionów dolarów, finansowany przez osoby i instytucje powiązane z rządami Arabii Saudyjskiej i Izraela.
W ciągu ostatniej dekady geografia Iranu stała się polem napięć między dwoma horyzontami społeczno-politycznymi, w których pośredniczą dwa różne modele organizacji przeciwko Islamskiej Republice. Z jednej strony stoi konkretna, zakorzeniona organizacja społeczna wzdłuż linii podziału klasowego, płciowego/seksualnego i etnicznego – najwyraźniej w przeplatających się sieciach utworzonych podczas powstania w Jina w 2022 roku, rozciągających się od więzienia Evin do diaspory i tworzących bezprecedensową jedność wśród różnorodnych sił, od kobiet po mniejszości etniczne Kurdów i Beludżów, sprzeciwiających się dyktaturze, jednocześnie prezentujących feministyczne i antykolonialne horyzonty. Z drugiej strony mamy populistyczną mobilizację inscenizowaną jako „rewolucja narodowa”, mającą na celu stworzenie jednorodnej masy atomizowanych jednostek za pośrednictwem satelitarnych sieci telewizyjnych. Projekt ten, wspierany przez Izrael i Arabię Saudyjską, ma na celu zgromadzenie organu, którego „głowa” – syn obalonego szacha – może zostać później wprowadzona z zewnątrz, poprzez interwencję wspieraną przez zagranicę, i wszczepiona do niego. W ciągu ostatniej dekady monarchiści, uzbrojeni w ogromną siłę mediów, popchnęli opinię publiczną w kierunku skrajnego, rasistowskiego nacjonalizmu – pogłębiając podziały etniczne i fragmentując polityczną wyobraźnię irańskich narodów.
Rozwój tego nurtu w ostatnich latach nie jest oznaką „zacofania” politycznego społeczeństwa, ale wynikiem braku szerokiej organizacji lewicowej i siły mediów w tworzeniu alternatywnego dyskursu antyhegemonicznego – braku i słabości spowodowanych częściowo represjami i tłumieniem, które otworzyły przestrzeń dla tego reakcyjnego populizmu. Wobec braku silnej narracji ze strony sił lewicowych, demokratycznych i nie-nacjonalistycznych, nawet uniwersalne hasła i ideały, takie jak wolność, sprawiedliwość i prawa kobiet, mogą być łatwo przywłaszczone przez monarchistów i sprzedane ludziom w pozornie postępowej otoczce, która kryje autorytarny rdzeń. W niektórych przypadkach jest to nawet opakowane w socjalistyczne słownictwo – właśnie w tym miejscu skrajna prawica pochłania również teren ekonomii politycznej.
Jednocześnie, wraz z nasileniem antagonizmów wobec Islamskiej Republiki, nasiliły się również napięcia między tymi dwoma horyzontami i modelami; obecnie podział między nimi można dostrzec w geograficznym rozkładzie haseł protestacyjnych. Ponieważ projekt „powrotu Pahlaviego” reprezentuje patriarchalny horyzont oparty na perskim etnonacjonalizmie i głęboko prawicowej orientacji, w miejscach, gdzie pojawiły się oddolne organizacje robotnicze i feministyczne – na uniwersytetach oraz w regionach kurdyjskim, arabskim, baluchijskim, turkmeńskim, arabskim i tureckim – hasła popierające monarchię są w dużej mierze nieobecne i często wywołują negatywne reakcje. Ta sprzeczna sytuacja doprowadziła do różnych sposobów niezrozumienia niedawnego powstania.
VII. Horyzont
Iran znajduje się w decydującym momencie historycznym. Islamska Republika znajduje się w jednej ze swoich najsłabszych pozycji w historii – na arenie międzynarodowej, po 7 października 2023 r. i osłabieniu tzw. „osi oporu”, oraz wewnętrznie, po latach powtarzających się powstań i buntów. Przyszłość tej nowej fali pozostaje niepewna, ale skala kryzysu i głębokość niezadowolenia społecznego gwarantują, że w każdej chwili może wybuchnąć kolejna fala protestów. Nawet jeśli dzisiejsze powstanie zostanie stłumione, powróci ono ponownie. W tej sytuacji każda interwencja militarna lub imperialna może jedynie osłabić walkę oddolną i wzmocnić pozycję Islamskiej Republiki w zakresie represji.
W ciągu ostatniej dekady społeczeństwo irańskie na nowo odkryło zbiorowe działania polityczne oddolne. Od Beludżystanu i Kurdystanu w powstaniu w Jina po mniejsze miasta w Lorestanie i Isfahanie w obecnej fali protestów, polityczna aktywność – bez żadnej oficjalnej reprezentacji z góry – przeniosła się na ulice, do komitetów strajkowych i lokalnych, nieformalnych sieci. Pomimo brutalnych represji, te zdolności i powiązania pozostają żywe w społeczeństwie; ich zdolność do powrotu i przekształcenia się w siłę polityczną utrzymuje się. Jednak nagromadzenie gniewu nie jest jedyną rzeczą, która będzie decydować o ich ciągłości i kierunku. Decydujące znaczenie będzie miało również stworzenie niezależnej perspektywy politycznej i realnej alternatywy.
Horyzont ten stoi w obliczu dwóch równoległych zagrożeń. Z jednej strony może zostać zawłaszczony lub zepchnięty na margines przez siły prawicowe z siedzibą poza granicami kraju – siły, które wykorzystują cierpienia ludzi do uzasadnienia sankcji, wojny lub interwencji zbrojnej. Z drugiej strony, część klasy rządzącej – zarówno frakcje wojskowo-bezpieczeństwa, jak i nurty reformatorskie – pracuje za kulisami, aby przedstawić się Zachodowi jako „bardziej racjonalna”, „tańsza” i „bardziej wiarygodna” opcja: wewnętrzna alternatywa z wnętrza Islamskiej Republiki, nie po to, aby zerwać z istniejącym porządkiem dominacji, ale aby przekształcić go pod inną postacią. (Donald Trump zamierza zrobić coś podobnego w Wenezueli, naginając elementy rządzącej władzy do swojej woli, zamiast doprowadzać do zmiany rządu). Jest to zimna kalkulacja zarządzania kryzysowego: powstrzymywanie gniewu społecznego, ponowne wyważanie napięć z globalnymi mocarstwami i odtwarzanie porządku, w którym ludziom odmawia się samostanowienia.
W obliczu tych dwóch nurtów odrodzenie internacjonalistycznej polityki wyzwolenia jest bardziej potrzebne niż kiedykolwiek. Nie jest to abstrakcyjna „trzecia droga”, ale zobowiązanie do umieszczenia walk ludowych w centrum analizy i działania: organizacja od dołu zamiast scenariuszy pisanych od góry przez samozwańczych przywódców, zamiast fałszywych opozycji tworzonych z zewnątrz. Dzisiaj internacjonalizm oznacza połączenie prawa narodów do samostanowienia i obowiązku walki ze wszystkimi formami dominacji – zarówno wewnętrznej, jak i zewnętrznej. Prawdziwy blok internacjonalistyczny musi być zbudowany na podstawie doświadczeń życiowych, konkretnej solidarności i niezależnych zdolności.
Wymaga to aktywnego udziału sił lewicowych, feministycznych, antykolonialnych, ekologicznych i demokratycznych w budowaniu szerokiej, opartej na klasach organizacji w ramach fali protestów – zarówno w celu odzyskania życia, jak i otwarcia alternatywnych horyzontów reprodukcji społecznej. Jednocześnie organizacja ta musi sytuować się w ciągłości z wyzwalającym horyzontem wcześniejszych walk, a konkretnie z ruchem „Jin, Jiyan, Azadi” – którego energia nadal niesie ze sobą potencjał, by jednocześnie zakłócić dyskursy Islamskiej Republiki, monarchistów, Islamskiej Gwardii Rewolucyjnej i byłych reformistów, którzy obecnie marzą o kontrolowanej transformacji i reintegracji z cyklem akumulacji kapitału w regionie, kontrolowanym przez Stany Zjednoczone i Izrael.
Jest to również decydujący moment dla irańskiej diaspory: może ona pomóc w redefinicji polityki wyzwolenia lub odtworzyć wyczerpany binarny schemat „wewnętrznego despotyzmu” kontra „interwencja zagraniczna”, przedłużając w ten sposób impas polityczny. W tym kontekście konieczne jest, aby siły w diasporze podjęły kroki w kierunku utworzenia prawdziwego międzynarodowego bloku politycznego – takiego, który wyznaczy jasne granice zarówno wobec wewnętrznego despotyzmu, jak i imperialistycznej dominacji. Stanowisko to łączy sprzeciw wobec imperialistycznej interwencji z wyraźnym zerwaniem z Islamską Republiką, odrzucając wszelkie uzasadnienia represji w imię walki z zewnętrznym wrogiem.
Spojrzenie z Syrii
Jest to fragment oświadczenia anarchistycznych internacjonalistów działających w północnej Syrii.
Iran jest ważnym graczem w geopolityce Bliskiego Wschodu. Jego wpływy miały również silny wpływ na Syrię w czasach Assada. Przez Syrię przebiegały szlaki przemytnicze i inne trasy transportowe, zaopatrujące Hezbollah. Po upadku reżimu Assada Iran został wyparty z Syrii i ogólnie stracił swoją dotychczasową potęgę w regionie. Szkody poniesione podczas izraelskich ataków w czerwcu 2025 r. stały się kolejnym czynnikiem, który wpłynął na sytuację Islamskiej Republiki.
W Iranie regularnie wybuchają protesty. Protesty z 2022 r. pod hasłem „Kobieta, życie, wolność” są znane na całym świecie. Podobnie jak wtedy, protesty rozprzestrzeniły się na cały kraj. Niezadowolenie społeczne rozprzestrzeniło się z powodu czynników ekonomicznych – inflacji, rosnących cen i ubóstwa, ale ostatecznie doprowadziło do wezwania do obalenia reżimu. Protestujący ścierają się z policją na ulicach, a niektórzy z nich zginęli lub zostali ranni.
Podczas eskalacji konfliktu między Izraelem a Iranem w 2025 r. interesującym szczegółem były oświadczenia Netanjahu i Trumpa dotyczące celowego destabilizowania Iranu w celu zmiany reżimu. Jest to dość standardowe podejście USA do „niewygodnych” rządów w regionach będących przedmiotem ich zainteresowania: torowanie drogi dla bardziej skłonnych do współpracy polityków, tak jak próbowano to zrobić w Afganistanie. Podczas ostatniej eskalacji wojny izraelsko-irańskiej pojawiły się pogłoski, że istnieje już tymczasowa „demokratyczna” postać rządząca, wspierana i przygotowana przez Stany Zjednoczone. Chociaż informacja ta nie została potwierdzona, możemy sobie wyobrazić, że może być prawdziwa, biorąc pod uwagę metody stosowane przez Stany Zjednoczone w innych przypadkach (np. niedawne porwanie prezydenta Wenezueli). W tym kontekście jasne staje się znaczenie deklarowanej przez Trumpa intencji udzielenia pomocy irańskim protestującym, jeśli Iran „będzie brutalnie zabijał pokojowych demonstrantów, tak jak to robi”.
Irański Kurdystan, Rojhilat, jest jednym z buntowniczych regionów Iranu. Ich próby ogłoszenia autonomii nie powiodły się od dziesięcioleci, ale walka partyzancka na terytorium Iranu trwa nadal. PJAK (Partia Wolnego Życia Kurdystanu) wsparła protestujących i ponownie potępiła obecny reżim.
Kurdowski ruch wyzwoleńczy walczy o wolność nie tylko w Syrii czy Turcji. Wiadomości z Rojhilatu pojawiają się w nagłówkach nieco rzadziej, ale sytuacja w Iranie jest szczególnie trudna dla walki wyzwoleńczej. Siły PJAK obejmują zbrojne skrzydło kobiet, co jest szczególnie ważne w kontekście dyktatury, która egzekwuje „policję moralną” wobec ludności i, jak zwykle, krzywdzi najbardziej wrażliwe grupy, w tym kobiety.
Niestabilność w Teheranie mogłaby być korzystna dla regionu kurdyjskiego i osłabić imperialistyczne sojusze osi Rosja-Iran-Chiny. Niemniej jednak marionetkowy rząd zainstalowany przez USA, Izrael lub kogokolwiek innego nie rozwiąże kwestii kurdyjskiej w Iranie. Co więcej, rozwiązanie kwestii kurdyjskiej w ramach neoliberalnego imperializmu nie może zapewnić prawdziwego rozwiązania dla wieloetnicznego i wielowyznaniowego Bliskiego Wschodu. Konfederacjonizm demokratyczny, wdrażany już w północno-wschodniej Syrii przez Partię Unii Demokratycznej (Partiya Yekîtiya Demokrat, PYD) i popierany przez PJAK w Rojhilat, stanowi znacznie bardziej obiecującą opcję dla przywrócenia pokoju.
Dodatek: Literatura uzupełniająca
- Iran: Niepewna praca oznacza niepewne życie—jak katastrofa w porcie Rajaee ilustruje atak na mniejszości etniczne Baluchów
- „Kobiety, życie, wolność” przeciwko wojnie—oświadczenie przeciwko ludobójczemu Izraelowi i represyjnej Islamskiej Republice
- Przeciwko apartheidowi i tyranii—za wyzwoleniem Palestyny i wszystkich narodów Bliskiego Wschodu: oświadczenie irańskich uchodźców
- Jin, Jiyan, Azadi (Kobieta, życie, wolność)—genealogia hasła
- Bunt w Iranie—feministyczne odrodzenie i początek końca reżimu
- „Jest nieskończona ilość nadziei… ale nie dla nas”—wywiad na temat pandemii, kryzysu gospodarczego, represji i oporu w Iranie
- Przeciwko wszystkim wojnom, przeciwko wszystkim rządom—zrozumienie wojny między Stanami Zjednoczonymi a Iranem




